Ps 119,105

Twoje słowo jest pochodnią dla nóg moich i światłem na mojej ścieżce. Ps 119,105

Aniołowie, którzy poczuli pociąg fizyczny do ludzkich kobiet, to nie kto inny, jak właśnie bogowie Olimpu.

Ebionici uważali Jezusa za jednego z herosów, zrodzonych ze związku aniołów z kobietami.

A w tych i późniejszych czasach, gdy synowie Boży współżyli z córkami ludzkimi, a one im rodziły, na ziemi żyli olbrzymi. Rdz 6,4

wtorek, 17 listopada 2015

GNOZA (2)

Gnoza / ruch ideo-ezoteryczny / Ruch Światło Życie

Jan Legowicz, Historia filozofii starożytnej Grecji i Rzymu, Warszawa 1986

Gnostycy dzielą więc ludzi na pneumatyków i hylików, pierwszych mających właściwości duchowe i boże, drugich pogrążonych całkowicie w materii, jednostki cielesne.

Niektórzy gnostycy wprowadzają jeszcze kategorię psychików, jednostki pośrednie, obdarzone wolną wolą, które postępują sprawiedliwie, mogą się wznieść ponad materię.

Czyn i konkretne postępowanie człowieka nie ma na ogół w rozumieniu gnostyków prawie żadnego znaczenia, gdyż pneumatyk podobny jest złotu, które nigdy ani nigdzie nie traci swego blasku. Działanie niczego nie przydaje zbawieniu osiąganemu poprzez wpatrywanie się w odbicie bożego blasku, który nie uznaje różnic ani stopni, lecz każdego jednakowo i na równi obejmuje i sposobi.

Pneumatykowi wszystko staje się dozwolone, ponieważ od narodzenia jest przepojony duchem, nic go w tym duchu nie może skazić. Niektórzy, być może słusznie, w gnostycznej postawie etycznej upatrują negację moralności i świadome odrzucanie rozróżnień dobra i zła moralnego

To uzasadnia sposoby bycia niektórych środowisk gnostycznych, nie uznających odzieży w przekonaniu, że dają w ten sposób wyraz swej przynależności do niebiańskiej sfery „uduchowionych”.

Swój ethos gnostycy zawierają więc wyłącznie w wysiłkach gnozologicznych na odnowę wewnętrzną człowieka, choć zarazem odnowie tej nie towarzyszą czyny, a raczej ascetyczna kontemplacja.

Według gnostyków człowiek popadł w niewolę ciała, które pochłonęło jego autentyczne ja. Ciało określa się często, jako coś co człowieka poniża, ciągnie ku ziemi. Ciało bowiem rodzi w człowieku  namiętności nazywane przez gnostyków przybłędami/prosattemata, a zatem realności obce dla ludzkiej duszy. Przez namiętności wdziera się do człowieka materia, a z nią świat dla niego obcy, zły i niedorzeczny, świat cierpienia. Samo więc istnienie w ciele i w materialnym świecie jest, według gnostyków, dla człowieka nieszczęściem, piekłem. Człowiek rzucony w odmęty materii i zamknięty w ciele, zamyka się w sobie, ponieważ wie gnozologicznie, że nie pochodzi z tego świata materii ani doń nie przynależy. W tej krytyce i potępieniu ciała oraz świata nazywanego również mocarzem, tyranem, daje o sobie znać sprzeciw na ucisk stosowany naonczas wobec człowieka, sprzeciw na zdeprawowaną administrację rzymską i deprawowanie ówczesnego człowieka. To tragiczny sprzeciw ludzi osamotnionych wśród egoistycznych obwarowań, ludzi przerażonych prawdą tego, co bliskie z zewnątrz i usiłujących w swym wnętrzu odnajdywać prawdę  autentycznego człowieczego ja.

Z poniżenia zmysłowego osiąganie pleromy – pełni człowieka, prawdziwego życia, w którym byłoby się u siebie, wśród wybranych w ojczyźnie. Bo to, co duchowe w człowieku to pierwiastek boży , to podmuch, to ŚWIATŁO lub tchnienie boże, które dotknęło materii i w niej zostało zawarte, a teraz wymaga dobycia, zbawienia, uratowania bożego promienia z przygaszających go ciemności.

Poznanie zasadza się na iluminacji bożo-odradzającej człowieka, w której ten wpatrzony w swoje wnętrze dostrzega swoje boże powinowactwo i zdobywa samoświadomość swego ludzkiego autentyzmu. Owo ćwiczenie, polegające na wejściu w siebie i odnajdywaniu w sobie Boga, umożliwia człowiekowi dobywanie się z więzów materii i kleszczy ciała, osiąganie znajomości swych bożo-człowieczych racji, dających poczucie bezpośredniego bożego współżycia.

Historia według gnostyków oznacza urzeczywistnianie się królestwa  bożego, czyli coraz doskonalsze rozświetlanie ciemności oraz przeobrażanie się wszystkiego w to, co duchowe.

Urzeczywistnienia się królestwa bożego dokona wszechogień, podtrzymywany we wszechświecie iskrą bożej Światłości i spalający materię: kiedy spali jej ostatnią cząstkę, wszystko znajdzie swoją kojącą pełnię istnienia, wyjaśnią się skłócenia i wyrównają przeciwności, zapanuje zgodna gnoza w intuicji zapatrzenia bożego.

Gnoza nie jest systemem religijnym.

Człowiek pierwszy nie był konkretną jednostką ludzką, a swoistą realnością wywodzącą się z Boga i będącą promieniem bożej światłości.


Pistis/wiara  Sophia/myśl boska/Matka Boska

agencja AFI