Ps 119,105

Twoje słowo jest pochodnią dla nóg moich i światłem na mojej ścieżce. Ps 119,105

Aniołowie, którzy poczuli pociąg fizyczny do ludzkich kobiet, to nie kto inny, jak właśnie bogowie Olimpu.

Ebionici uważali Jezusa za jednego z herosów, zrodzonych ze związku aniołów z kobietami.

A w tych i późniejszych czasach, gdy synowie Boży współżyli z córkami ludzkimi, a one im rodziły, na ziemi żyli olbrzymi. Rdz 6,4

środa, 19 sierpnia 2015

Jonathan Littell, Suche i wilgotne. Studium przypadku pewnego faszysty.

      


                                                                 STUDIUM PEWNEGO PRZYPADKU

Jonathan Littell

Suche i wilgotne. Krótka wyprawa na terytorium faszysty.
Kraków 2009

Littell,  autor cenionej powieści „ Łaskawe”, opisuje język faszysty bazując na książce belgijskiego pułkownika, od 1943 roku pułkownika SS, Leona Degrelle`a „Kampania rosyjska”, który przeżył wojnę i uciekł od odpowiedzialności za swoje zbrodnie.

Faszysty nie da się opisać za pomocą freudowskiego modelu id, ego i superego oraz – co za tym idzie – kompleksu Edypa. Modele te nie mogą być zastosowane, faszysta bowiem właściwie nigdy nie zakończył procesu separacji od matki i nigdy nie wytworzył Ja w znaczeniu opisanym przez Freuda.

Faszysta to ktoś „jeszcze-nie-całkiem-narodzony”. Ale nie psychopata. Częściowo oddzielił się od matki, przeszedł socjalizację, mówi, pisze, działa, często niestety w sposób skuteczny, a czasem nawet obejmuje władzę. Żeby do niej dojść, buduje sobie lub pozwala sobie zbudować – poprzez dyscyplinę, tresurę, ćwiczenia fizyczne – Ja uzewnętrznione, które przyjmuje kształt „pancerza”, „mięśniowej zbroi”. To Ja utrzymuje w ryzach, we wnętrzu, czyli tam, gdzie faszysta nie ma dostępu, wszelkie jego impulsy, jego pragnienia – absolutnie bezkształtne, niezdolne do obiektywizacji. Ale Ja-pancerz nigdy nie staje się całkiem hermetyczne, przeciwnie, jest kruche; w rzeczywistości trwa tylko dzięki wsparciu z zewnątrz, dzięki szkole, armii, ewentualnie więzieniu. W stanach kryzysu pęka, a faszysta narażony jest na wybuch niekontrolowanych impulsów, na „rozmycie granic osobowości”.

Żeby przeżyć, uzewnętrznia to, co zagraża mu od wewnątrz, a wszystkie niebezpieczeństwa przybierają w jego oczach dwie bardzo blisko ze sobą związane formy: tego, co kobiece, i „tego wszystkiego, co płynie”. Ponieważ faszysta nie może całkowicie unicestwić kobiety ( potrzebuje jej , żeby się rozmnażać), rozbija ją na dwie figury: Pielęgniarki (albo Kasztelanki) Białej, oczywiście dziewicy, która na ogół ginie albo przynajmniej kamienieje ( chyba że faszysta ją poślubi, wtedy w sposób schludny i prosty znika z tekstu), oraz Pielęgniarki ( albo Prostytutki ) Czerwonej, którą faszysta, by zachować własne Ja, zabija, najlepiej ciosami kolby, i przeistacza w krwawą papkę.

Jeśli chodzi o zagrożenie tym, co płynne, faszysta może dokonać jego projekcji na bolszewizm, i w takim przypadku powraca ono pod postacią Czerwonego Przypływu, przeciwko któremu faszysta wznosi tamę z broni i własnego ( twardego ) ciała. Albo też może je uregulować, wpuszczając na przykład rozlany tłum w sztywny kanał narodowosocjalistycznej parady.


Część I wypisów z książki Jonathana Littella.

agencja AFI